niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 67 Część 2

Spojrzałem odruchowo na lodówkę. Nadal wisiała na niej instrukcja sporządzona przez Sabrine pod tytułem : Instrukcja gotowania jajek. Nieraz wręcz ryczałem ze śmiechu gdy na nią zerkałem. Od razu przypomniałam mi się moja wpadka z czajnikiem, jak to ten usiłował mnie przywołać swoim gwizdaniem, a ja..? Słuchałem muzyki, zdecydowanie za głośno. Ahh, dobre czasy, dobre czasy. Ale cóż kiedyś musiały się skończyć i iść w siną dal, razem z nią. Właśnie, razem z nią... Cóż, życie..
***

"To takie smutne, wszystko takie smutne.. 
Przeżywamy nasze życie jak idioci..
 A potem umieramy.."
 Charles Bukowski

Po zaprzestaniu użalania się nad sobą i stwierdzenia mojej głupoty wybrałem kierunek sklep. Z racji braku żywności zostawiłem większą zawartość portfela. Co prawda, kasjerki nie mogły przestać patrzeć się na mnie i na mój koszyk wypełniony po brzegi, ale ja.. Ich zdanie.. Zdanie innych przestawało mnie powoli obchodzić. W aktualnej chwili pragnąłem dotrzeć w miarę żyjący do domu i znów iść spać. W tym niecnym planie można było ujrzeć przebłyski szczęścia, wszystko się spełniło. Bez zadrapań wylądowałem w swoim łóżku, gdzie znów zacząłem zadręczać się przemyśleniami.
Po chwili moje szczęście znikło równie szybko jak przyszło. Po cały domu rozszedł się dźwięk dzwonka do drzwi, sygnalizujący o przyjściu kogoś. Z początku nie miałem nawet zamiaru wstania i przywitania nieproszonego gościa. Jeśli osoba stojąca przed drzwiami zna mnie doskonale, to dobrze wie, że spokojnie może wchodzić do domu. Lecz jeśli to ktoś obcy, to będzie tam stał jak głupi.
Gdy dzwonek nie dawał spokoju, łaskawie wstałem z łóżka. W szybkości ślimaka podszedłem do drzwi. Ku mojemu zdziwienia spotkałem tam Jessice. Drobna osóbka poobtulana w kurtkę zimową. Twarz całą czerwoną od mrozu na dworze, co chwile przyciskała do rąk schowanych w rękawiczkach. A koło niej stała mała walizeczka, w której zapewne trzymała swoje rzeczy. Chłopacy ją przysłali-pomyślałem- jestem w domu dopiero drugi dzień... Bez dłuższych rozmyślań wpuściłem ją do domu.
-Ile musieli cię namawiać abyś do mnie przybyła..?- spytałem z rozbawieniem w głosie, jednocześnie przytulając siostrę do siebie
-Kto miałby mnie niby namawiać..?-powiedziała z lekkim
-Chłopacy..- odpowiedziałem lekko odpychając siostrę od siebie
-Sama do ciebie przyjechałam, nikt mnie nie namawiał. Gdy napisałeś do mamy o porwaniu Sabriny.. Wiedziałam w jakim mogę cię w stanie znaleźć, więc napisałam kilka sprawdzianów do przodu w szkole i do ciebie przyjechałam. Mogę spędzić z tobą tydzień, jeśli chcesz..-uśmiechnęła się niepewnie
-Zostań jak najdłużej..!-powiedziałem nieco głośniej i jak najmocniej przytuliłem
Jessica była prawie jak druga Sabrina. Można powiedzieć, że wiedziała o mnie więcej niż ktokolwiek inny. Pocieszyła zawsze kiedy tylko zobaczyła stadium załamania w moich oczach. Jej wada: nadopiekuńczość. Nieraz aż przesadzała z pomaganiem mi, a zaznaczmy, że jestem starszy.
-Przepraszam, że przerwę.. Ale jestem strasznie głodna, ponieważ długawo się do ciebie jedzie..
-No jasne..! Masz szczęście, że niedawno byłem na zakupach..!
Pomogłem zdjąć Jessice kurtkę i pociągnąłem ją do kuchni gdzie zamierzałem zrobić coś w miarę jadalnego. Niestety na samym wejściu zostałem usadzony przy blacie i wręcz zmuszony do czekania na coś do jedzenia. Dziewczyna w ciszy i z wielkim uśmiechem biegała po kuchni zbierając składniki, nieraz odezwała się gdzie może znaleźć daną rzecz a następnie wracała do zajęcia.
-Co się z nią stało..?-spytała przerywając cisze panującą w kuchni- Wiem, że została porwana.. Ale dowiedziałeś się przez kogo..?- zerknęła na mnie z lekkim rumieńcem na policzkach
-Jej były chłopak.. Możemy o tym nie rozmawiać..?-spytałem z nutą nadziei w głosie
-Oczywiście.. A teraz jedz..-podsunęła mi pod nos kanapki

3 komentarze:

Neytri Glou pisze...

Cudo
Strasznie chciałabym aby Sabrina była już przy Nathanie
Weny i czekam na nn :*

Anonimowy pisze...

Rozdział krótki ale świetny :)
Jak czytam w jakim stanie jest Nathan to strasznie mi go szkoda...
Mam nadzieję że następny dodasz szybko :>
Pozdrowienia :*

thewanted pisze...

ja już czekam na kolejny rozdział :P
no i niech już Sabrina wróci i niech będzie happy
taa.. co z tego że ja chce jak ty zrobisz swoje :P
czekam na to co dalej wymyśli twoja główka :P
weny!!!!!!